Nina:
Obudziłam się wtulona w Carlosa. Musiałam zasnąć wczoraj w szpitalu. Powoli zwlokłam się ze szpitalnego łóżka. Byłam jeszcze w piżamie. Jak dobrze, że mam w szpitalu zapasowe ciuchy. Pobiegłam szybko do łazienki się przebrać i trochę ogarnąć. Gdy wracałam do Carlosa przez przypadek na kogoś wpadłam. Tym ktosiem okazał się być Damon.
-I znów na ciebie wpadłam- zaśmiałam się
-Widocznie takie jest nasze przeznaczenie- uśmiechnął się seksownie po czym dodał- Masz ochotę na kawę? Właśnie skończyłem obchód, a tak swoją drogą to ładną masz piżamę- zarumieniłam się, A więc widział jak spałam z Carlosem.
-Wiem, bo moja- palnęłam. Nie wiem czemu, ale przy nim zawsze gadam głupoty- To co z tą kawą?- dodałam szybko
-Za mną proszę- zaprowadził mnie do małego baru w samym środku szpitala. Zamówił dwie kawy i usiedliśmy przy jednym ze stolików.
-Mam dla ciebie dobrą wiadomość- zaczął upijając łyk gorącego napoju- Za dwa dni Carlos może jechać do domu, pod warunkiem, że będzie przestrzegał moich wytycznych.
-To wspaniale! Czyli, że jest coraz lepiej?- dopytywałam
-Jeśli zrobi takie postępy jak minionej nocy to myślę, że za niecały miesiąc będzie zupełnie zdrowy- westchnął
-Świetnie!- ucieszyłam się
-Będę mógł go dogladać bo w przyszłym tygodniu przenoszę się do Los Angeles- dodał
-Dobry pomysł. Tam na pewno zdobędziesz sławę jako chirurg.
-Tak. Mam wrażenie że w tym szpitalu się marnuję. Tam będę miał większe pole do popisu- przytaknął. Wypiłam kawę i wróciłam do Carlosa. Jadł śniadanie.
-Nadal mi nie powiedziałaś jak David tu trafił- zaczął.
-Nie chciałam żebyś się martwił. To pewnie cię zaboli...
-Powiedz- nalegał
-Kiedy byłam odebrać swój wypis, przyszła twoja mama. Dała mi dzieci i wyszła. Tak po prostu. Powiedziała tylko, że ma już dość ich płaczu. Od tamtego czasu jej tu nie widziałam- wytłumaczyłam. Po chwili ciszy Carlos próbował coś powiedzieć ale mu się nie udało. Rozpłakał się. Od razu go przytuliłam. Wiem, że go to zabolało.
-Dlaczego ona mi to robi?- szepnął
-Ciii... będzie dobrze- próbowałam go pocieszyć.
-Przeze mnie musiałaś tak szybko dorosnąć. Gdy się poznaliśmy miałaś zaledwie 17 lat. Tak wiele w życiu przeszłaś a i tak bardziej przejmujesz się innymi niż sobą- stwierdził Latynos
-Za to gdyby nie ty, pewnie dawno załamałabym się po śmierci mamy. No i nie miałabym takiego wspaniałego synka- pocałowałam go
Kendall:
Szczęśliwie dojechaliśmy do domu. Asia zmęczona podróżą położyła się spać. James zajął się Davidem a ja usypiałem Kansas. To takie kochane dziecko. Moja córeczka ♥ Gdy mała w końcu zasnęła do pokoju wpadł roztrzęśony James.
-Co się stało?- spytałem i przeszliśmy do salonu aby nie obudzić Kansas.
-Zgubiłem Davida! Nina mnie zabije!- panikował. No to mamy problem.
-Jak mogłeś zgubić 4 miesięczne dziecko?- dziwiłem się
-Byłem z nim na spacerze. Siedzieliśmy na trawie. Odwróciłem się na chwilę a gdy spowrotem spojrzałem obok Davida już nie było!- wyjaśnił
-Przecież nie mógł wyparować!- równierz zaczynałem panikować. Musimy go znaleść zanim Aśka się obudzi!
-Idziemy do parku- zadecydowałem i już nas nie było. James zaprowadził mnie w miejsce gdzie ostatnio widział malucha.
-Ty idź w tamtą stronę a ja pójdę w tą- rozdzieliliśmy się. Przeszukaliśmy każdy centymetr kwadratowy parku a dziecka nigdzie nie było. Usiedliśmy zrezygnowani na trawniku. Kombinowaliśmy co powiedzieć Ninie jak wróci do LA, kiedy usłyszeliśmy śmiech dziecka. Spojrzeliśmy na siebie z nadzieją w oczach. Rzuciliśmy się w krzaki z których dochodził dźwięk. David siedział tam i bawił się z małą kaczką. Odetchnąłem z ulgą. Jamesowi też spadł kamień z serca. Szatyn zabrał Davida na ręce.
-Jak on się tam znalazł?- głowiliśmy się rzez całą drogę do domu. Wkrótce zagadka się rozwikłała. Siedzieliśmy w salonie a mały Pena bawił się piłką. W pewnym momencie zabawka znalazła się w drugim końcu pokoju. Maluch przekręcił się na brzuch po czym na czworakach przeszedł cały pokój aż do piłki. Patrzyliśmy na to z niedowierzaniem. Kiedy on się tego nauczył?! Gdy pierwszy szok minął, James szybko nakręcił krótki filmik i wysłał go Ninie. Po chwili otrzymał odpowiedź :
"TO PHOTOSHOP CZY MOJE DZIECKO JEST GENIUSZEM?"
To niemożliwe, że 4 miesięczny bobas umie już raczkować...
Logan:
Musiałem się dowiedzieć czy to co napisał mi James to prawda. Gdy wysiedliśmy z samolotu postanowiłem zadziałać.
-Rachel?
-Hym?- odparła zabierając swoją walizkę.
-O jakim Loganie pisał James?- spytałem prosto z mostu
-O takim jednym, przystojnym, miłym, przyjacielskim, seksownym szatynie stojącym obok mnie- zarumieniła się
-Hym.. nie widzę tu nikogo pasującego do opisu- zażartowałem. Chyba... chyba już czas zaszyć rany spowodowane śmiercią Justine. Zakochałem się w Rachel i najwyższy czas w to uwierzyć.
-To ty palancie!- walnęła mnie w głowę
-Tylko nie palancie świrusko!- rozgniewałem się
-Osz ty debilu!
-Idiotka!
-Pedał!
-Gdybym był gejem to czy bym się w tobie zakochał?!
-Skoro mnie kochasz to mnie pocałuj!
-Dobra!- odkrzyknąłem i delikatnie ją pocałowałem. Coś czuję, że jeśli to wypali, to będzie to wybuchowy związek.
-To...- zaczęła Rachel gdy się od siebie odsunęliśmy
-Spróbujemy być razem?- spytałem
-Jeśli się nie pozabijamy, to tak- roześmialiśmy się oboje. Chwyciłem ją za rękę i ruszyliśmy w stronę domu.
***
Siema Rushers! Jak po sylwestrze? Żyjecie jeszcze? Niestety muszę wrócić do szantażu...
15 KOM = NOWY ROZDZIAŁ
A co do ślubu Carlosa i Alexy... pozwólcie że zostawię to BEZ KOMENTARZA.
Całuję, Nina xoxo