czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdział 42 ;)

ROZDZIAŁ 42 ;)

Kendall:

Dziś wracamy do Los Angeles. Wczesnym rankiem wyruszyliśmy z Wichita aby ominąć korki w LA. Niestety nie udało nam się i już 2h stoimy w korku.
-Ja tego dłużej nie zniosę! Chcę do domu!- narzekała Asia i nagle ją olśniło. Wyciągnęła telefon.
-Do kogo dzwonisz?- spytałem
-Justine...?

James:

Wszyscy wstali wcześnie rano, aby Sylwia jeszcze spała. Jest już 12 a ona nadal śpi -,-
-James my idziemy do basenu!- zawołała Nina i dom opustoszał. O nie! Nie mam zamiaru czekać aż Sylwia się obudzi.. Ja też chcę na basen! Po cichu weszłem do jej pokoju, zabrałem ją na ręce i wrzuciłem do basenu.
-MASLOW!!!- wynurzyła się i zaczęła mnie gonić naokoło ogrodu. Niestety się potknąłem o wąż ogrodowy i Sylwietta na mnie wpadła. Nagle nad naszym domem pojawił się helikopter i wylądował nam na trawniku. Wysiedli z niego Kendall, Aśka i... Justine??
-Dzięki za podwózkę- uśmiechnęła się Joanna
-Ja chcę odzyskać swoje auto!- marudził Kendall
-Spokojnie, moi chłopcy z FBI je ci tu przywiozą.... Ej... Czy to nie ta dziewczyna poszukiwana przez psychiatryk w połowie stanów?- Justine wskazała na Sylwię
-Tak to ona- z helikopteru wychylił się jakiś goryl
-Panowie... Brać ją! Zanim znowu nam ucieknie- i 2 umięśnionych facetów zaczęło gonić moją Sylwię
-EJ! Ale ona nic nie zrobiła! Zostawcie ją w spokoju!- krzyczałem zrozpaczony
-JAMEEEEES! RATUUUJ!- wtuliła się we mnie czerwonowłosa. Niestety te dwa goryle mnie pokonały. Sylwia chwyciła się drabinki od basenu i nie chciała jej puścić. Tak mocno ją trzymała że goryle musieli odkręcić ją od basenu i Sylwię razem z tą drabinką zakuli w kajdanki i wsadzili do helikoptera. Justine została a oni z moją kochaną odlecieli.Nie wiem czemu ale zacząłem płakać.
-Ona jest niewinna! Dlaczego oni ją zabrali???- krzyczałem ze łzami w oczach
-Jest posądzona o napad na waszych rodziców- wytłumaczyła Justine
-Można ją jakoś wyciągnąć z więzienia?- spytał Carlos
-Będzie wolna i uniewinniona tylko wtedy, gdy wasze rodziny wycofają oskarżenia
-Chłopaki... Telefony w dłonie i dzwonimy!- zadecydowałem. Obdzwoniliśmy całe swoje rodziny i na szczęście wszyscy zgodzili się wycofać oskarżenia. Najtrudniej było z moją mamą, ale jak jej powiedziałem że się zakochałem w Sylwii to się zgodziła. Gdy wszystko było już załatwione, pojechaliśmy po Sylwię do aresztu głównego w Californii.
-Sylwietta!- doskoczyłem do krat
-James!- przytuliła mnie przez kraty
-Zaraz będziesz wolna- szepnąłem. Justine pokazała odpowiednie papiery i moja ukochana była wolna. Wróciliśmy do domu. Na dworze zaczynało robić się już ciemno. Nagle zadzwonił telefon Carlosa. Odebrał go, chwilę porozmawiał i wrócił do salonu.
-Dzwonił nasz menago. Jedziemy w Worldwide Tour!- oczywiście wszyscy się ucieszyli
-A co z nami?- spytała Nina wskazując na dziewczyny
-Jedziecie z nami!- przytulił ją Carlos
-Woo HOO!- krzyknęły dziewczyny
-A kiedy jedziemy?- dopytywała się Sylwietta
-Za tydzień gramy pierwszy koncert w Los Angeles a potem trasa- dodał i zniknął gdzieś z Niną. Pozostali, w tym ja, oglądali komedie w TV.

Carlos:

Poszedłem z Niną do mojego pokoju. Chciałem pobyć z nią trochę sam na sam. Wydawało mi się że od jakiegoś czasu chodzi przybita i smutna.
-Ninuś coś się stało?
-Co? Nieee... Tak tylko się zamyśliłam- wtuliła się we mnie. Po pewnym czasie do pokoju weszła Asia z Kendallem
-Słuchajcie... Bardzo chcę żebyście to wy pierwsi o tym wiedzieli... Kendall mi się oświadczył- uśmiechnęła się Aśka'
-AAAAAAAAAAAAAA! To gratulacje!- wyściskała ich Nina
-Gratulacje stary- przytuliłem po koleżeńsku Kendalla. Asia pokazała jeszcze pierścionek Ninie i wyszli powiedzieć reszcie.
-Hej... zbyt dobrze cię znam... Mów co jest?- usiadłem koło znowu smutniej Ninie.
-No bo... wszyscy dookoła są tacy szczęśliwi.... Nie że mi coś nie pasuje bo jest dobrze tak jak jest ale... Brakuje mi trochę namiętności i spontaniczności w naszym związku- powiedziała w końcu. Może i miała rację.
-Naprawimy to- szepnąłem jej do ucha i najlepiej jak tylko umiałem pocałowałem ją
-I to mi się podoba- zamruczała. Nie wiem ile jeszcze się tak całowaliśmy ale w końcu zmęczeni, zasnęliśmy wtuleni w siebie...

##################################################################################################################################################################

Hej Rushers! Coś ostatnio nie umiem napisać długiego rozdziału na tym blogu :/ jakoś brak mi na niego pomysłów... W każdym razie co sądzicie o tym rozdziale? Mi się on nie podoba ale to wasze zdanie jest decydujące w tej sprawie. Nowy rozdział prawdopodobnie pojawi się od 1-4 maja. I jeszcze jedna sprawa...

BŁAGAM WAS O KOMENTARZE!!!

Wiem, że to koniec roku szkolnego się zbliża, niektórzy z was piszą testy itd, itp.. Ale to jest dla mnie naprawdę ważne. Każdy nawet Anonimowy komentarz się dla mnie liczy.

To tyle z mojej strony, pozdrawiam

Nina Rusherka xoxoxo

czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział 41 :3

Rozdział 41 ;3

JOANNA:

Wyszłam odświętnie ubrana przed dom gdzie czekał na mnie Kendall w... Garniturze??? Przywitaliśmy się buziakiem i wsiedliśmy do auta. Zawiązał mi oczy czarną bandamką i ruszyliśmy. Jechaliśmy w ciszy ale mi to nie przeszkadzało. Po pewnym czasie auto się zatrzymało i z niego wyszliśmy. Kendall odsłonił mi ovzy i ujrzałam koc, kosz z jedzeniem, świece i przepiękne jezioro.
-To dla mnie?- nie mogłam uwierzyć w to co widzę
-Tak- wymruczał mi do ucha. Usiedliśmy i pogrążeni w rozmowie zjedliśmy elegancką kolację.
-Asiu... Muszę ci coś powiedzieć... Coś bardzo ważnego- widać było że bardzo się zdenerwował.
-Słucham- uśmiechnęłam się do niego
-Ja... Ty... Ten... Bo...

(Tak wiem jestem zuaaa)

NINA:

Znów miałam dziwny sen.... Mniej drastyczny ale nadal dziwny. Śniło mi się że James całuje się z jakąś dziewczyną ubraną w kaftan, taki jak w psychiatryku noszą o.O mniejsza z tym. Polubiłam tą Sylwię a kuzynek chyba się zakochał ^^ Moje przemyślenia przerwał dzwoniący telefon.

-Halo?
-Nina? To ja Alex
-Heeej siostra! Co tam u ciebie?
-Hej ^^ fantastycznie... Muszę ci powiedzieć coś nardzo ważnego...
-Co???
-ZAYAN MALIK MI SIĘ OŚWIADCZYŁ!!!!!!!!
-Czekaj... Że co?!
-JESTEM NARZECZONĄ ZAYANA!!!!
-Poczekaj chwilę- odłożyłam telefon na biurko- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!- zaczęłam skakać ze szczęścia
-Już jestem- przyłożyłam iPhona spowrotem do ucha
-Matko ty chcesz żebym ogłuchła? Nawet ja tak głośno nie krzyczałam
-Alex, Alex, Alex... To zrozumiałe że ja jako twoja siostra cieszę się bardziej
-No dobra..
-To kiedy ślub?
-Ej.. Bez przesady... Nie wiem jeszcze ale będziesz pierwszą osobą którą zaprosisz
-Okey...
-Tylko nie mów nic reszcie... Chcę im zrobić niespodziankę :)
-No dobrze. Postaram się
-To ja kończę pa ;*
-Papa ;**

Eh.. Ta to ma dobrze. No ja narzekać nie mogę bo Carlos jest kochany tylko czegoś mi brakuje :/
-Pożar?! Co się tak drzesz?!- do mojego pokoju wpadła Sylwietta
-Nie... Ja tylko tak... Ćwiczyłam- westchnęłam
-Ćwiczyłaś?- zdziwiła się czerwona
-No wiesz.. Wrazie jakby ktoś na mnie napadł- wytłumaczyłam
-Aaaa.... Przydatne, przydatne.... Już cię lubię ^^- przytuliła mnie
-Haha.. Ja ciebie też- uśmiechnęłam się
-Masz kotka =^.^=
-Sylwio poznaj Ki Ki- podałam jej kotkę
-Łooo... Słodziutka! Nie odsam ci jej... Jakie ma fajne ślepka *0* - zabrała Ki Ki i wyszła z pokoju
-No chodź Sid. Co tu takie same będziemy siedzieć?- westchnęłam i  zeszłam z psem na dół do salonu. Tam Sylwia postanowiła zagrać w piłkę nożną z Sydney i Ki Ki. No i zaczęła się gra. Logan i Carlos komentowali cały mecz, James i Claudia kibicowali a ja bawiłam się w sędzię. Walka była zacięta i doszło do strzelania karnych.
-Jes 3:3 w karnych. Decydujący gol należy do Sylwi. To jest być albo nie być dla Sydney. Ki Ki stoi na bramce, Sylwia celuje.... Strzela... I wazon rozbity!- komentował Logan
-Ten niezwykle emocjonujący mecz wygrywa Sylwietta! Brawa dla tej wspaniałej zawodniczki! I dla niezniszczalnego wazonu!- darł się do łyżki Carlos. Dom wariatów xD

JOANNA:

-... Bo... Jesteś piękna, wspaniała, zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Jestem pewien swoich uczuć i.. Wyjdziesz za mnie?- uklęknął, powiedział i spojrzał mi w oczy. Zatkało mnie.
-Mówisz serio?- niedowierzałam
-Jak najbardziej serio
-Ja... Tak!- rzuciłam się na niego i namiętnie pocałowałam. Byłam w tym momencie najszczęśliwszą osobą na świecie!
-KENDALL SCHMIDT CHCE MNIE NA SWOJĄ ŻONĘ!- wydarłam się na całe gardło. Wróciliśmy do jego domu. Pochwaliłam się pierścionkiem jego rodzicą. Bardzo się ucieszyli i nam pogratulowali. Zmęczeni tym pełnym wrażeń dniem zasnęliśmy wtuleni w siebie. Jutro wracamy do LA...

#################################################################################

Rozdział dedykuję Asi Schmidt... Wszystkiego naj kochana!

Zdrowdia, szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń, spotkania BTR i wszystkiego co sobie zażyczysz....
Happy Birthday! <3<3<3<3<3

Mam nadzieję że rozdział się podoba ^^ zapraszam do przeczytania nowej jednorazówki <3
Zapraszam też na mojego drugiego bloga:
doubble-rainbow-on-instagram.blogspot.com

Pierścionek zaręczynowy Asi:



To chyba na tyle... Pozdrawiam,

Nina Rusherka xoxoxo

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 40

No ludziska! Mamy już 40 rozdziałek^^ dziękuję wam za tyle wejść, komentarzy i za to że nadal jeszcze czytacie te moje wypociny. I LOVE YOU VERY MUCH!!! Zapraszam na rozdział....

ROZDZIAŁ 40

KENDALL:

-Asiuuu- przytuliłem ją
-Co chcesz?- obróciła się do mnie
-Co powiesz abyśmy na weekend pojechali do moich rodziców?
-Wiesz co? Z chęcią- pocałowała mnie. Spakowaliśmy się i wyjechaliśmy po drodze mijając Jamesa z jakąś dziewczyną, całkiem ładną dziewczyną. Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy. Po kilku godzinach jazdy byliśmy na miejscu. Zabrałem bagaże i weszliśmy do domu.
-Dzień Dobry- przywitała się Asia z moją mamą
-Dzień Dobry kochana, hej synku. Co was tu sprowadza? Wejdźcie, akurat pieczę ciasto- zaprowadziła nas do kuchni
-Przyjechaliśmy na weekend w odwiedziny- odstawiłem bagaże
-Kogo moje uszy i oczy widzą? Kendall ze swoją ślicznotką!- do kuchni wpadł Kevin
-Hej brat- przybiłem mu piątkę
-No witamy, witamy państwa- przyszedł również mój tata. Panie zostały w kuchni na ploteczkach, a ja, Kevin i tata poszliśmy oglądać mecz. W drugiej połowie dołączył się również Kenneth.
-Chłopaki! Ciasto!- zawołała moja dziewczyna. Zjedliśmy pyszną szarlotkę i porozmawialiśmy trochę. Joasia i ja rozpakowaliśmy się w moim starym pokoju i zmęczeni podróżą zasnęliśmy...

JAMES:

-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!- obudziła się z krzykiem moja piękność z plaży ^^
-Gdzie ja jestem?! Kim ty jesteś?! Co ja robię w twoim łóżku!? Gdzie mój telefon?!- panikowała
-Uspokój się. Jesteś w moim pokoju, ja jestem James Maslow z Big Time Rush, śpisz i na stoliku obok ciebie- podszedłem do niej. Nie wyspałem się na podłodze :/
-TEN JAMES DAVID MASLOW??!!- wytrzeszczyła oczy
-Tak ten- uśmiechnąłem się
-A może jesteś pedofilem co się za niego podszywa?- zrobiła śmieszną minę
-Nie- odparłem
-Skąd mam mieć pewność?- dotknąłem jej policzka i spojrzałem w oczy
-RATUNKU! PEDOFILE CHCĄ MNIE ZŁAPAĆ!- wybiegła z pokoju a ja za nią. Przerwała zabawę Sydney i Ki Ki i zbiegła ze schodów. Niestety potknęła się o ostatnio schodek i wywaliła się twarzą w podłogę
-Au!- jęknęła
-Co tu się dzieje?- zlecieli się wszyscy. Dziewczyna wstała, popatrzyła na nich i rzekła:
-Dobra. Teraz ci wierzę.... OMG!!! JESTEM W DOMU BIG TIME RUSH! TYLE LAT I NIEPRZESPANYCH DNI! OPŁACAŁO SIĘ BYĆ POSZUKIWANĄ PRZEZ POLICJĘ W NEW YORK CITY I ŚCIGANĄ PRZEZ 4 ZAKŁADY PSYCHIATRYCZNE W WICHITA, DALLAS, NEW YORK I COLUMBII!- zaczęła skakać z radości i się drzeć po czym zemdlała O.o
-To był tylko sen?- obudziła się po 3h na kanapie w salonie
-Nie. Witam w wariatkowie. Nina jestem- usiadła na fotelu obok moja kochana kuzynka
-Sylwietta, ale dla znajomych Sylwia- podała jej rękę
-To co mówiłaś o tej policji i psychiatryku to prawda?- spytałem
-Hyhy... Tak xD Jestem waszą ogromną fanką xD
-Super ^^- zachwycił się Latynos
-Tak. W końcu w tym domu będzie trochę weselej- Nina wtuliła się w Losa. Oni tak słodko wyglądają... Ja i Sylwia też <3 Zaraz... James! Ona nie jest twoją dziewczyną! Ale z drugiej strony... kto wie ^^
-Kogo z BTR lubisz najbardziej?- spytałem
-Nie obraź się ale ciebie xd- dostała rumieńcy. Ona jest taka śliczna...
-Uuu.... Na chwilę cię samego zostawić i już masz dziewczynę- do salonu wpadł Logan z Claudią
-Nie jestem jego dziewczyną.... Jeszcze nie ^^- mruknęła Sylwia
-Już cię lubię- uśmiechnąłem się do niej
-Taa... To ja będę lecieć- podniosła się z kanapy
-Czekaj.... Zamieszkasz z nami?- spytałem
-Chwila.. - wyszła do ogrodu. Zaczęła krzyczeć i turlać się po trawie.
-Jasne- weszła do środka jak gdyby nigdy nic o.O
-To co? Jedziemy po moje rzeczy?- spytała
-Ja-Jasne... Chodź- wsiedliśmy do mojego auta i pojechaliśmy pod jej mieszkanie. Była już spakowana więc zabrała aby walizki i wróciliśmy do naszej willi. Rozpakowała się w pustym pokoju i zasnęła. Zmęczony poszłem w jej ślady....

ASIA:

-Kendall wstawaj- próbowałam obudzić mojego blondyna.
-Mhm- zamruczał. Przeciągnął się i wstał. Pocałował  mnie i poszedł do łazienki. Zeszłam na dół i pomogłam jego mamie z śniadaniem. Bardzo ją polubiłam :)
-Hej mamuś- pocałował ją w policzek mój boyfriend. Zabrał kanapkę i wyszedł z domu. Po śniadaniu przebrałam się w strój kąpielowy i wyszłam do ogrodu. Państwo Schmidt tak jak my mają basen. Popływałam trochę a potem położyłam się na leżaku. Chciałam posmarować się olejkiem do opalania i wtedy zjawił się Kevin.
-Pomóc?- spytał
-Dam sobie radę- mruknęłam. Kendall mówił że jego bracia to nieźli podrywacze.
-No nie daj się prosić
-Nie to NIE- wróciłam do starego pokoju Kenda i ubrałam się w normalne ciuchy. Po chwili przyszedł SMS od mojego chłopaka.

"O 18:00 przed domem. Zabieram cię w pewne miejsce ;)
Buziaki, twój Kendall xoxoxo"

Ciekawe co on też wymyślił.....

################################################

I kolejny rozdział za nami. Sylwietta jest już w zakładce "Heroes" . Proszę o wasze szczere komentarze. Pozdrawiam,

Nina Rusherka ;**

niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 39 ;)

ROZDZIAŁ 39 ;)

LOGAN:

-Musimy pogadać- zaciągnęła mnie do swojego pokoju Claudia
-No ten.... Zerwałam z Jamesem....- zaczęła
-Dlaczego?- przerwałem jej
-Bo zakochałam się w innym
-W kim?- posmutniałem
-W tobie- szepnęła a ja czym prędzej wpiłem się w jej usta.
-Też cię kocham. Zostaniesz moją dziewczyną?- spytałem
-Tak!- wskoczyła na mnie
-Hehe xD moja wariatka- przytuliłem ją...

I to na co wszyscy czekają od poprzedniego postu!

JAMES:

Kochałem i nadal kocham Claudię ale co ja mam zrobić skoro ona woli Logana. Co on ma czego ja nie mam?? To dobrze że jest szczęśliwa ale dlaczego to mnie tak musi boleć?? Miałem iść jeździć konno ale jakoś tak wyszło że doszedłem na plażę. Usiadłem na brzegu pomostu i obserwowałem ludzi. Zakochane pary, które przyszły tu na romantyczny spacer, rodziny z dziećmi, starsze osoby z pieskami na smyczy, grupki przyjaciół, które chciały dobrze się zabawić. Właśnie zdałem sobie sprawę że oddaliliśmy się z chłopakami. Pamiętam te nasze wspólne wypady na miasto, głupawki, robienie kawałów Gustavo i Kelly.... A teraz? Teraz tylko dziewczyny, miłość, praca.... Brakuje mi tego spontanu, tego luzu.... Muszę coś zrobić. Tylko co? Moje przemyślenia przerwał krzyk dziewczyny. Rozejrzałem się dookoła. Parę metrów dalej topiła się jakaś dziewczyna. Wskoczyłem do wody i wyciągnąłem ją na brzeg. Nie oddychała. Zrobiłem jej sztuczne oddychanie. Zaczęła kaszleć i otworzyła powoli oczy. Dopiero teraz zauważyłem że jest całkiem ładna.
-Wszystko dobrze?- wyjąkałem. Co mi się dzieje? Tracę rozum przy tej piękności!
-T-tak- szepnęła. Trząsła się z zimna. Otuliłem ją swoją kurtką i zacząłem prowadzić w stronę swojego domu...

################################################

UWAGA! KONKURS WYGRYWA.... Pararamparampampampam.....

Miejsce pierwsze......

SYLWIETTA!

Miejsce drugie.... Egzekwo...

NICOLE i MISHI !

Miejsce trzecie...

MARTINI !

Gratuluje dziewczyny i proszę was o zgłoszenie się do mnie po odbiór nagrody. Kontakt do mnie macie w zakładce u góry :)

Rozdział krótki ale jest. Następny będzie dłuższy. Pozdrawiam,

Nina Rusherka xoxoxo

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 38 :D

ROZDZIAŁ 38 :D 

UWAGA! Rozdział może zawierać okropne sceny! Osoby o słabych nerwach proszone są o zamknięcie oczu xD

NINA:

"Obudziłam się wcześnie rano. Na dworze lał deszcz i była straszna burza. Wystraszyłam się. Nikogo w domu nie było. Zostałam sama. Ale jak? Gdzie moi przyjaciele? Gdzie Carlos? Mogli chociaż list albo karteczkę zostawić! To nie fajnie. Zaczęłam się bać. Sama w takim wielkim domu, podczas olbrzymiej burzy i w środku nocy? Czuje się jak w horrorze. Nie wiem dlaczego ale coś w mojej głowie kazało mi wyjść na dwór. Ubrałam się i wyszłam z domu. Szłam uliczkami Los Angeles. Miałam wrażenie jakby ktoś mnie gonił, śledził... Nie wiem jak ale znalazłam się w lesie. Na drzewach były ślady krwi tworzące coś w rodzaju ścieżki, którą szłam. Z daleka zauważyłam coś wystającego z ziemi. Podbiegłam tam i co zobaczyłam? Wystający z ziemi ogon kotki.... Mojej Kiki. Przeraziłam się i zrobiło mi się niedobrze... Szłam dalej. Na ziemi było coraz więcej krwi. Znalazłam się przed studiem chłopaków. Ślady prowadziły do piwnicy. Zeszłam tam. Drżącą ręką otworzyłam jedyne drzwi. To co za nimi zobaczyłam było okropne! Jakiś człowiek ubrany na czarno wbijał noże w moich przyjaciół. Krew lała się z ich ciał strumieniami. W rogu pomieszczenia zauważyłam worek.... Chyba ktoś w nim leżał. Carlos! Nie było go tu... oby był cały i zdrowy! Chciałam tam podbiedz ale nie mogłam się ruszyć. Stanęłam w kałuży kleju. Zaczęłam płakać. To co widziałam było okropne! To cud że jeszcze nie zwymiotowałam! Ten osobnik który wbijał noże w moich nie żyjących już przyjaciół odwrócił się do mnie. Teraz widziałam jego twarz.... To... To niemożliwe.... 
-Mike?- spytałam niepewnie- Przecież ty nie żyjesz! Zginąłeś w wypadku samochodowym i zabiłeś moją mamę!- rozryczałam się. On zaśmiał się złowrogo i zaczął zbliżać się do worka. Wyciągnął z niego Carlosa.
-Nina! Uciekaj!- krzyknął latynos ale ja nie mogłam się ruszać. Strach mnie sparaliżował
-Pamiętaj że moje serce należy do ciebie!- i w tym momencie Mike odciął Carlosowi głowę. Posiekał go piłą łańcuchową na drobne kawałki. Wszędzie było pełno krwi.
-Carlos nie!!!- upadłam na podłogę
-Pf... Proszę. Weź sobie jego serce- zaśmiał się Mike i rzucił sercem Carlosa we mnie
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!- zaczęłam przeraźliwie krzyczeć....."

CARLOS:

-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!- obudziły mnie czyjeś krzyki. Pierwsza myśl? NINA. Pobiegłem szybko do jej pokoju. Płakała i przeraźliwie krzyczała.
-Ninuś! Co się stało? Misiek nie płacz- przytuliłem ją i próbowałem uspokoić
-Carlos? Ty żyjesz!- wtuliła się we mnie mocno
-Żyję! A co myślałaś że nie?- zaśmiałem się ciuchutko- Nie zostawiłbym cię tu samej- pocałowałem ją w czoło- Co ci się śniło?- nadal płakała. Do tego za oknem rozszalała się ogromna burza... Chwila burza? O-oł...
-Hej... mogę z tobą spać? Burza jest a wiesz że ja się... boję?- spytałem. Ona tylko jeszcze bardziej się rozpłakała. O ile to w ogóle możliwe.
-Nie chcesz spać?- zdziwiłem się
-Nie- wychlipała
-Dlaczego?
-Boję się....- położyliśmy się na łóżku. W pewnym momencie zasnąłem a Nina nadal płakała.... Obudziłem się dość wcześnie. Nina nadal nie spała
-Czemu nie śpisz?- spytałem
-Boję się- wyszeptała. Dobrze, że przestała już płakać
-A dlaczego się boisz? Co ci się śniło?
-Boję się- powtórzyła i tępo gapiła się w jeden punkt na ścianie
-Czego?- próbowałem się dowiedzieć
-Snów- wtuliła się we mnie
-A powiesz mi co ci się śniło?
-Mike, ty, krew, trupy...- wtuliła się jeszcze mocniej
-Ale wszystko jest dobrze. To tylko sen- pocieszałem ją
-Wiem... ale nie chcę tego widzieć ponownie- wstała, zabrała z szafy rzeczy i weszła do łazienki. W tym samym momencie do pokoju wszedł wściekły James
-Carlos! Za 10min na dole! Jedziemy do studia!- warknął
-Stary co jest?
-Eh... tęsknie za Claudią, a ona nie ma zamiaru do mnie wracać- westchnął
-Tak to już jest.... Dlaczego wy się właściwie rozstaliście?- spytałem wstając
-Zakochała się w Loganie a nam się jakoś ostatnio przestało układać. Nie wiem co mam zrobić aby o niej zapomnieć- posmutniał
-Jedź się przejechać konno. Kiedyś mówiłeś że to cię uspokaja i pozwala zapomnieć o problemach
-Dzięki stary! Masz rację!- wybiegł szczęśliwy z pokoju
-Możemy iść na dół- z łazienki wyszła Nina
-To choć- weszliśmy do kuchni, zjedliśmy śniadanie i udaliśmy się do studia. Nina jechała z nami i dziewczyny też, bo moja kochana brunetka bała się mnie zostawić samego. Strasznie jestem ciekawy co jej się śniło. Weszliśmy do studia.
-Piwnica- szepnęła Nina. Siłą rzeczy zeszliśmy tam. Otworzyłem niepewnie drzwi. W środku była kałuża krwi a w niej leżało dwóch gości z pistoletami w ręce.
-W śnie to byliście wy.... ale to było bardziej przerażające- szepnęła Nina. Teraz już wiem dlaczego tak się boi i dziwnie zachowuje. To jest obrzydliwe. Zadzwoniliśmy na policję i oni zabrali ciała a my weszliśmy do góry nagrać nowe piosenki. Zaśpiewaliśmy tą co wymyślił Kendall dla Asi, czyli Cruise Control. Była świetna i nawet Ninie się humor poprawił. Zmęczeni wróciliśmy do domu, a James pojechał na konie....

###################################################################################################################################################################################################################################################

Coraz bliżej koniec świąt... a mnie tu wena roznosi! Ciągle piszę i nie umiem przestać! Hehe xD U was też jest tyle śniegu? Bo ja z siostrą mam zamiar jutro barana ze śniegu ulepić xD Jak mi się uda to wam pokarzę zdjęcie :D A teraz.....

OGŁASZAM KONKURS! Udział może wziąść każdy!

ZASADY:
1) opisz w komentarzu swoje wymarzone święta z BTR
2) komentarz ma być długi
3) wybiorę 3 ze wszystkich komentarzy pod tym postem
4) nagrody:

miejsce pierwsze: 
autorka najlepszego komentarza zostanie dziewczyną Jamesa

miejsce drugie:
napisanie ze mną wspólnej jednorazówki

miejsce trzecie:
niespodzianka/ nagroda pocieszenia

ZAPRASZAM DO UDZIAŁU! O szczegóły można pisać tu, na emaila, aska lub gg

Jakby ktoś chciał przeczytać to proszę:
http://klaudia-btr.blogspot.com/p/jednorazowka-cz1.html
Ostrzegam że ta jednorazówka jest inna od wszystkich i nie każdemu się spodoba. Pozdrawiam,

NINA RUSHERKA xoxoxoxo

niedziela, 31 marca 2013

Rozdział 37 xd

ROZDZIAŁ 37 xd

Carlos:

Obudziłem się pierwszy. Nina jeszcze spała. Poszedłem do swojego pokoju, przebrałem się i zeszłem na dół. Wszyscy jedli śniadanie.
-I?- spytał w końcu James
-O co ci chodzi?
-Dokończysz swoją wczorajszą przemowę i powiesz co z Niną?- spytał Logan
-No.. Alexa nie przyjęła zaręczyn i ze mną zerwała.... a Nina jeszcze śpi
-A co się stało WCZORAJ?- dopytywała się Claudia
-No ona wybiegła a ja za nią i wytłumaczyłem jej wszystko i wróciliśmy do domu- wytłumaczyłem im
-Aha- westchnęli
-A wy? Wybaczycie mi moje zachowanie?- spytałem dla pewności
-Jasne!- przytulil mnie
-Hej?- weszła do kuchni Nina
-Hej- powiedzieli inni
-Hejo- podeszła do mnie i pocałowała w policzek
-Możemy pogadać?- spytała cicho
-Jasne- wyszliśmy do ogrodu
-Posłuchaj.... wybaczyłam ci i ja cię kocham.... ale jakoś nie widzę nas teraz razem. Możemy zostać narazie przyjaciółmi?- zaczęła
-Pewnie. Od tej pory będę robić wszystko aby ci pokazać jak bardzo cię kocham- przytuliłem ją
-Dziękuję- szepnęła
-Nie chcę wam przeszkadzać ale idziemy na plażę- zawołał Kendall. Zaśmialiśmy się i po chwili wchodziliśmy na plażę. Clau i Asia się opalały a Nina bawiła się piłką do siatki
-Zagramy?- spytała po chwili
-Yeeep!- podzieliliśmy się na drużyny. Ja,Logan, Kendall kontra Nina, Asia i Claudia a James był sędzią. Walka była zacięta ale ostatecznie wygrały dziewczyny.
-Oszustki!- obraził się Logan. Chłopacy poszli do wody, a dziewczyny się opalać. 
-Daj okulary i fullcapa- podeszła do mn
ie Nina
-Po co ci?
-Daj- podałem jej to o co prosiła. Położyła się na plecach i po chwili zasnęła. Zdjąłem koszulkę i poszedłem do chłopaków. Nurkowaliśmy trochę a potem poszliśmy po dziewczyny. Nina nadal spała więc postanowiłem wrzucić ją do wody w ciuchach. Zdjąłem jej okulary, czapkę i wyjąłem telefon z kieszeni. Zabrałem ją na ręce i wrzuciłem do wody.
-Carlos!- krzyknęła gdy się wynurzyła
-Moje conversy!- ochlapała mnie. Taa.. miała buty na nogach.
-Oj no przepraszam- przytuliłem ją
-Wybaczam - popchnęła mnie i podtopiła. I tak zaczęła się zabawa w chlapanie i pływanie. Po kilku godzinach wyszliśmy wszyscy z wody się wysuszyć
-I teraz mam mokre ciuchy i mi zimno- narzekała Nina ściągając przemoczone trampki
-To zdejmij te mokre ubrania i załóż moją koszulkę na strój kąpielowy- usiadłem obok niej. Zrobiła to co powiedziałem.
-Od razu lepiej- oparła się o mnie
-Budujemy zamek z piasku?- zaproponował Logan
-Taaaak! - zbudowaliśmy olbrzymią wierzę, duuuży zamek z dziedzińcem i fosę z wodą i ozdobiliśmy go muszelkami i kamieniami. Zrobiłem mu zdjęcie i wrzuciłem za twittera z podpisem "Relax na plaży ;)". Zrobiło się ciemno i rozpaliliśmy ognisko.
-Przejdziemy się?- spytałem Ninę
-Ok- szliśmy powoli wzdłuż plaży przy zachodzie słońca. Gdy byliśmy z daleka od przyjaciół Nina się zatrzymała, usiadła na piasku i oglądała jak Słońce topi się w wodzie
-Piękne- westchnęła gdy usiadłem koło niej
-Ty jesteś piękniejsza- na jej policzkach pojawiły się rumieńce. Oparła głowę na moim ramieniu i dalej obserwowała to zjawisko
-Kocham cię Los- spojrzała mi w oczy- Jesteś dla mnie jak narkotyk. Moja osobista cheroina- uśmiechnęła się słodko- A pozatym nie umiem się powstrzymać gdy jesteś bez koszulki- pocałowała mnie delikatnie. Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne
-Dasz mi jeszcze jedną szansę?- spytałem z nadzieją
-Dobrze... ale nie zmarnuj jej- wróciliśmy do reszty, do ogniska wtuleni w siebie.
-Jesteście razem?- spytała Asia
-Tak- uśmiechnęła się Nina
-Możemy pogadać?- podszedł do niej smutny Logan
-Chodź- pociągnęła go w stronę wody...


LOGAN:

-Wiesz... to głupie ale ja się w tobie zakochałem- spuściłem głowę
-A ja kocham Carlosa a on mnie i ty masz problem.... Logan.... Ja wiedziałam, że tak będzie noo...- zasmuciła się
-Przepraszam- chwyciłem ją za rękę
-Eh... Muszę znaleźć ci dziewczynę... Podoba ci się ktoś oprócz mnie?
-Hym... Claudia? Nie wiem!- załamałem się
-Nie martw się pomogę ci kogoś znaleźć- przytuliła mnie
-Dzięki- wróciliśmy do reszty.  Posiedzieliśmy jeszcze chwilę przy ognisku i wróciliśmy do domu

*NEXT DAY*

-Logan wstawaj!- skakała mi po łóżku Claudia
-Nieee- przykryłem się koułdrą
-Ty leniu jeden!- zwaliła mnie z łóżka
-Eh.. Już wstaję- poczłapałem do szafy, wyciągnąłem jakieś ciuchy i przebrałem się. Na dole jedli już śniadanie
-To jakie plany na dziś?- spytał Kendall
-Może jazda konno?- zasugerował James
-Ja nie umiem- powiedziałem
-Oj no Logan! Ja cię nauczę- szturchnęła mnie Clau
-No dobra- po śniadaniu pojechaliśmy do stajni. Każdy oprócz mnie dostał swojego konia i pojechali się przejechać a ja i Claudia zostaliśmy.
-Choć tu leniu- zawołała mnie. Podszedłem do niej i konia. 
-Wejdź na niego- poklepała konia. Zrobiłem co kazała a następnie ona usiadła za mną.
-No to jedziemy...- wytłumaczyła mi wszystko i po godzinie umiałem już wszystko i jeździłem sam
-Claudia jesteś cudotwórczynią!- zszedłem z konia i ją przytuliłem. Spojrzała mi w oczy i.... pocałowaliśmy się! James mnie zabije!
-Wybacz... Nie powinienem- odsunąłem się
-Nie szkodzi.... Widzisz nie układa mi się ostatnio z Jamesem- speszyła się
-Jak będziesz chciała pogadać to jestem do dyspozycji- uśmiechnąłem się
-Dobrze- i w tym momencie przyszli pozostali. Wróciliśmy do domu. Postanowiliśmy zrobić sobie maraton horrorów. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
-Otworzę!- pobiegł Carlos. Po chwili wrócił do salony z.... kotem?
-To prezent od fanów dla mnie i Niny  0.0
-Jaka słodka!- podleciała do niego Nina
-Jak go nazwiemy?- spytał ją Latynos
-Hym... Kiki?- zasugerowała
-Fajnie. A więc witaj w domu Kiki- uśmiechnął się i postawił kota na ziemi. Do kotki podeszła Sydney. Powąchała ją i odeszła. Chyba się dogadają. Claudia poszła pogadać z Jamesem. Pokrzyczeli na siebie i wrócili do salonu.
-Zerwaliśmy- ogłosili. James usiadł na podłodze a Claudia obok mnie. Gdy w horrorach były straszne sceny wtulała się we mnie. Szczerze? Podobało mi się to.... Niestety Maslow próbował zabić mnie wzrokiem :/
Po skończonym filmie wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Kiki bardzo polubiła Ninę i weszła z nią do pokoju a Sid wybrała pokój i towarzystwo Carlosa...

##################################################################################################################################################################

No i mamy kolejny rozdział xD A co! Wena jest, święta są to piszę! Bardzo dziękuję wam za nominacje w tym konkursie ale nie będę tego podawać dalej gdyż niedawno już takie coś było ;) Proszę o komentarze pod poprzednim postem (10.000 jakby ktoś nie wiedział) i pod tym rozdziałem :D Pozdrawiam,

Nina Rusherka xoxoxo

P.S u was też sypie śnieg? JA CHCĘ JUŻ WIOSNĘ!

sobota, 30 marca 2013

Rozdział 36 <3

ROZDZIAŁ 36 <3

LOGAN:

-Niestety.... Jej stan się pogorszył. Zapadła w śpiączkę ale powinna słyszeć to co się do niej mówi. Można ją odwiedzić- powiedział lekarz i poszedł. Asia weszła jako pierwsza. Siedziała tam godzinę a potem weszłem ja.
-Nina... Ja wiem że ty pewnie myślisz że o tobie zapomnieliśmy ale to nie tak. Cały czas cię szukaliśmy. Policja dopiero teraz wpadła na twój trop. Wybacz nam. Brakowało mi ciebie bardzo. Wiesz jaki dom jest pusty i cichy bez ciebie i Sydney? Aby Carlos i Alexa się dobrze bawili. Oj przepraszam. Powinnaś teraz odpoczywać i się nie denerwować. To ja idę. Przyjdę później- pocałowałem ją w czoło i wyszedłem. Po mnie był James, potem Kendall i Justine. Nawet Sydney do niej wpóścili tyle że pies siedział tam cały czas i nie wychodził....

*Tydzień później*

JAMES:

Siedzieliśmy wszyscy u Niny. Nadal była w śpiączce. Po raz pierwszy odważył się wejść do niej Carlos. Miałem ochotę mu przywalić ale nie zrobię tego dopóki Nina się nie obudzi. Powoli do niej podszedł. Usiadł na krześle obok niej i chwycił ją za rękę.
-Możecie wyjść?- spytał. Wszyscy oprócz mnie wyszli. Nie zostawie ich samych. Przez to co zrobił nie mam już zaufania do Carlosa.
-Nina?- szepnął cicho. EKG wykazało że jej serce zaczęło szybciej bić.
-Ja... Przepraszam. Przepraszam cię za wszystko co złego ci zrobiłem. Wybaczysz mi?- spojrzał na nią. Wykaz bicia jej serca nie mieścił się już na ekranie. Tak mocno biło jej serce. Zacisnęła mocno dłonie i.... Otworzyła oczy 0.0 Obudziła się! Do sali wszedł lekarz. Nina póściła rękę Carlosa i spojrzała na niego dziwnie. Gdyby wzrok mógł zabijać Pena już dawno by nie żył.
-Dobrze że pani się już obudziła. Jak wszystko pójdzie dobrze to za 2 tygodnie może pani wyjść. A teraz będziemy leczyć pani grypę. Może boleć gardło i zdarzają się napady kaszlu.- powiedział co wiedział i wyszedł a po chwili do środka wpadli nasi przyjaciele i wyściskali Ninę. Sydney wskoczyła na łóżko i położyła się na nogach  kuzynki.
-Hej! Nie powiesz nic?- spytał Carlos. Pokiwała przecząco głową
-A... Słyszałaś co do ciebie mówiliśmy?- spytał Logan. Przytaknęła.
-I co? Wybaczysz mi?- dopytywał się Carlos. Nina walnęła go w twarz tak mocno że aż poleciała mu krew z nosa.
-Wybaczę jak trafisz przeze mnie na stół operacyjny- warknęła i zaczęła głaskać Sid. Przyznam że jak na to co ją spotkało to trzyma się nieźle. Przez te dwa tygodnie przychodziliśmy do niej codziennie. Jedyny minus- prawie wcale się do nas nie odzywa. Lekarze i psycholodzy mówią że jej przejdzie więc się nie martwię. Dzisiaj wypisali Ninę i wracamy do LA. Siedziałem w samolocie z Carlosem, Nina z Asią, Logan z Kendallem a Justine musiała jeszcze zostać i spisać protokół na policji...

JOANNA:

Siedziałam z Niną w samolocie. Postanowiłam przerwać panującą ciszę.
-Jak się czujesz?
-Dobrze. Pogodziłaś się już z Kendallem?- zmieniła temat
-Nie. Jeszcze mnie nie przeprosił
-Debil. Faceci to świnie- stwierdziła
-Ej!- nad naszymi głowami pojawił się Kogan i Jarlos.
-Co? Mówię prawdę. Mimo wszystkich wspaniałych chwil spędzonych z wami potraficie tylko krzywdzić- powiedziała nadal patrząc się w okno
-Niektórzy z facetów są wyjątkami- mruknął Carlos
-Napewno nie ty idioto- wtrąciłam się
-Asia zamienisz się miejsem?- spytał Logan
-Okej- usiadłam koło Kendalla a on koło Niny.
-Słuchaj.... Miałem zrobić to już dawno ale ta afera z Niną i wogóle... -powiedział Kendall i zaczął śpiewać nową nieznaną mi piosenkę. Była przepiękna!
-To jak? Wrócisz do mnie?- spytał jak skończył
-Pewnie!- przytuliłam go i pocałowałam a ludzie w samolocie zaczęli bić nam brawo. Byłam taka szczęśliwa! Po kilku godzinach lotu i jazdy z lotniska w końcu dotarliśmy do domu. Nina wbiegła do środka i rzuciła się na Claudię. Przytuliła ją mocno a potem zadzwoniła do Alex aby jej powiedzieć że już wszystko dobrze. Podobno Alexandra chodzi teraz z Zayanem Malikiem a niedawno do Jamesa dzwoniła Sylwia i mówiła że jest z Niallem. W końcu wszystko wychodzi na prostą. Mam nadzieję że teraz będzie już wszystko dobrze. Jedyne co mnie martwi? Nina stała się bardziej... Agresywna? Chyba tak...

CARLOS:

-Nie to nie! Łaski bez! Chciałem się pogodzić z Niną to ta ma wszystko gdzieś! Tylko niech nie przychodzi potem do mnie z pretensjami!- żaliłem się Alexsie tydzień po naszym powrocie
-Carlos nie denerwuj się. Oni mają rację. Jakbym była na ich miejscu to też bym cię miała dość!- powiedziała. Uspokoiłem się trochę. Wyciągnąłem z kieszeni małe pudełeczko i uklękłem przez Vegą
-Alexa wyjdziesz za mnie?- spytałem
-Kocham cię i szanuję ale nie. Nie mogę.... I myślę że najlepiej by było gdybyśmy ze sobą zerwali. Może i to głupie ale widać po tobie że nadal kochasz Ninę tyle że sam nie chcesz się do tego przyznać. Powinieneś przeprosić swoich przyjaciół i modlić się żeby ci wybaczyli. A teraz żegnam i nie dzwoń do mnie więcej- wyprosiła mnie z domu. Szczerze? Ona ma chyba rację.... Jestem debilem! Miałem wspaniałą dziewczynę i kochanych przyjaciół i to wszystko zepsółem! Idiota! Mam nadzieję że uda mi się odzyskać chociaż część z tego co straciłem.... Zebrałem wszystkich w salonie. Co mnie przerażało? Nina miała w ręce duuuży nóż i obierała pomarańcze o.O
-Słuchajcie.... Chciałem was bardzo przeprosić za moje zachowanie. Zrozumiałem wszystko i wiem co zrobiłem nie tak. Naprawdę bardzo tego żałuję i mam nadzieję że mi wybaczycie. Oświadczyłem się Alexsie ale...- nie zdążyłem dokończyć bo nóż który trzymała Nina przeleciał dosłownie 2 cm od mojej głowy i wbił się w ścianę. Przełknąłem ślinę. Nina zaczęła płakać i wybiegła z domu. Pobiegłem za nią. Mam nadzieję że nie zrobi niczego głupiego znowu... Przeze mnie.... Debil ze mnie!!!! Boże dlaczego pozwalasz żyć na Ziemi takim idiotom jak ja?! Biegłem za nią przez park, po ròżnych ulicach, po centrum handlowym aż do starego i opuszczonego mostu na obrzeżach Los Angeles. Stanęła na jego brzegu i spojrzała się w dół. Byłem tylko kilka kroków dalej.
-Nie zbilżaj się bo skoczę!- krzyknęła do mnie cała zapłakana
-Nina nie rób tego! Wysłuchaj mnie do końca! Ja nie chciałem żeby tak wyszło! Kocham cię słyszysz!? KOCHAM!- ostatnie słowa wykrzyczałem na cały głos. Spojrzała na mnie i zrobiła krok do przodu.... Skoczyła... Na szczęście zdążyłem złapać ją za rękę.
-Puść mnie!- szarpała się
-Nigdy- wciągnąłem ją i przytuliłem. Biła mnie i kopała ale po pewnym czasie odwzajemniła uścisk.
-Alexa się nie zgodziła. Powiedziała że ze mną zrywa i nie chce mnie więcej widzieć a ja wtedy zrozumiałem że kocham ciebie i tylko ciebie... Przepraszam- szepnąłem jej do ucha
-Kocham cię... Ale ty mnie krzywdzisz- spojrzała mi w oczy
-Przepraszam jestem idiotą i debilem. Nie zasługujesz na mnie. Obiecuje że już nigdy cię nie skrzywdzę- szepnąłem płacząc a ona tylko bardziej się we mnie wtuliła. Zabrałem ją na ręce i zaniosłem do domu, do jej pokoju.
-Nie zostawiaj mnie już nigdy samej- szepnęła tuląc się do mnie. Zasnęliśmy razem na jej łóżku... Co będzie dalej? To wszystko zależy już tylko od Niny....

################################################

Rushers! I jak wam mijają te śnieżne święta? Ja chcę już wiosny!
Okej a teraz kto chce mnie zabić ręka do góry! Pod ostatnim rozdziałem znalazło się kilku chętnych xD Proszę o wasze komentarze, pozdrawiam

Nina Rusherka xoxoxo

P.S zapraszam na tego genialnego bloga!

http://klaudia-btr.blogspot.com/?m=1

Naprawdę warto!
;****

czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 35 :3

Rozdział 35 :3

NINA:
Minęły już dwa dni od kąd Sydney z tąd wybiegła. Robiło się coraz  zimniej. Jak co 2 h do piwnicy wszedł jeden z goryli.
-Gdzie ja właściwie jestem?- szepnęłam już ledwo mówiąc.
-W Polsce kochana. W Polsce- zaśmiał się i wyszedł. 
No to już po mnie. Sid w życiu nie dostanie się do USA... Przecież nie przepłynie całego oceanu! A zresztą... Co mi tam. I tak już nie mam po co żyć... Usiadłam wygodniej na drewnianym krześle. Poczułam coś w kieszeni... Telefon! Wysunęłam go z kieszeni choć w związanych rękach było to trudne. Wystukałam szybko SMSa "Porwali mnie jestem w Polsce ratunku!" wysłałam do pierwszej osoby na mojej liście kontaktów.... "Carlos Pena Jr".... Teraz wystarczy tylko czekać na ratunek... Miałam wysłać jeszcze jednego SMSa ale jak na złość padła mi bateria...

*7 months later*

ASIA:
-Logan ja tego dłużej nie zniosę! Musimy ją w końcu znaleźć!- wybuchłam.
-Próbujemy od czerwca a jest już marzec i nic!- odkrzyknął blondyn
-Dość- powiedział Logan i wyszedł z domu, ale zaraz wleciał do niego z powrotem krzycząc:
-Duuuuuuuuuuuuuuuch!!!- schował się na kanapą. To samo zrobił Kendall i James. Razem z Clau poszłyśmy zobaczyć co takiego oni tam zobaczyli.
-S-Sydney?- wyjąkałam widząc w drzwiach psa
-Hał hał!- zaszczekała. Była niecierpliwa i kręciła się w kółko i szczekała. Chyba chciała żebyśmy za nią gdzieś poszli. W tym samym momencie do domu wrócił Carlos. Sam. Bez Alexy.
-O nie...- westchnął widząc Sydney- Od jak dawna nie ma Niny?- dodał
-Od 7 MIESIĘCY DEBILU!- wrzasnęła na niego Claudia
-Eh... Wiem jestem: debilem, skończonym idiotą, ofiarą losu, bezmózgim piosenkarzem któremu sława do łba uderzyła itd... ale musicie mnie wysłuchać- spojrzał na nas błagalnym wzrokiem
-Słuchamy- dołączyli do nas chłopacy
-Sid nie umarła.... porwali ją nasi psychofani.... I Ninę chyba też... ona przysłała mi w lipcu SMSa, że ją porwali i jest gdzieś w Polsce ale nie chciałem jej uwierzyć... Myślałem że mnie wkręca... aż do teraz- posmutniał
-TY!!!! I UKRYWAŁEŚ TO PRZEZ TYLE CZASU!??!?!?!?!?!?!?!- krzyknęliśmy razem
-Sorry... to jak szukamy ją czy nie?
-A co ci napisała?- uspokoił się Logan
-Że jest w Polsce bo ktoś ją porwał i potrzebuje pomocy- spuścił głowę
-No to już jakiś trop- zamyśliłam się
-HEJKA LUDZISKA! Co wy tacy smutni? Mam dla was wspaniałe wieści!- wparowała do domu.... Justine? O.o
-Co ty tu..?- zdziwił się James
-Jestem szefem CSI w Los Angeles i iiii... znalazłam Ninę!- usiadła na fotelu
-Namierzyłam ostatnią lokalizację jej telefonu. Jest w Polsce a dokładnie w opuszczonym magazynie w Wiśle
 -W górach???- nie mogłam uwierzyć 
-Tak. To ładować się do odrzutowca i lecimy na ratunek!- wyszła z domu 
-Ja jadę- wyszedł za nią Logan 
-To moja kuzynka- wyszedł James 
-Hał! Hał!- wyszła Sydney 
-Co się tak patrzysz? Jeden za wszystkich wszyscy za jednego!- Kendall też wyszedł 
-Wiesz co?- spytała Clau 
-Zostajesz? 
-Taaa...Ktoś musi pilnować domu - poszła do kuchni Claudia 
-No to ja jadę- wyszłam a chwilę po mnie wyszedł też Los. Chyba coś zrozumiał. Wsiedliśmy do wojskowego odrzutowca i ruszyliśmy w stronę Polski. Oby nie było za późno...  

NINA:

 Nadzieja matką głupich. Czyli wszyscy mieli mnie gdzieś. Prawdziwa przyjaźń jednak nie istnieje. Nie w tych czasach. Jestem poobijana, podrapana, chora... Straciłam głos, mam wysoką gorączkę i okropny kaszel. Boże gdzie jesteś? Nagle przez dach ktoś wleciał 
-Łohoho ale mnie poniosło haha- to był Piotr Żyła!
 -Skocznie przeleciałem haha... A ty co tu robisz haha- spojrzał na mnie
- Nic nie powiesz? Haha...- odwiązał mnie
- Muszę lecieć na zawody haha- i wyszedł przez dziurę w dachu którą zrobił 
-Nie jesteś już nam potrzebna. Jak widać twoi przyjaciele cię zostawili. Chcieliśmy ich ściągnąć do Polski ale się nie udało. Niestety za dużo wiesz i musimy cię zlikwidować- do pomieszczenia weszli ci wszyscy goryle. Dwóch z nich mnie zrzuciło z krzesła. Nie miałam sił nawet ruszyć się z podłogi. Ich szef trzymał w ręku pistolet. Strzelił mi prosto w brzuch. Zabolało okropnie. Pojawiło się mnóstwo krwi. Miał strzelić drugi raz. Usłyszałam huk i hałasy. Coraz bardziej kręciło mi się w głowie. Otworzyłam oczy i.... Myślałam że to sen. Wszyscy goryle zostali powaleni przez antyterrorystów a do mnie podbiegli moi przyjaciele. Płakałam. Ale sama nie wiem z czego... Z bólu czy ze szczęścia? Carlos? Ja muszę... Nie wiem jak ale podniosłam się z ziemi o własnych siłach. Podeszłam do niego i z całej siły kopnęłam w krocze. Upadł na zakrwawioną ode mnie podłogę i zwijał się z bólu a ja zemdlałam. Po tych 7 miesiącach w tej ciemnej piwnicy zmądrzałam. Już NIGDY mu nie wybaczę... 

 LOGAN: 

 Eee... Nina postrzelona i w tak okropnym stanie, ledwo żywa kopnęła Carlosa tak że aż wrzeszczał z bólu? Ta dziewczyna coraz bardziej mnie zaskakuje! Po tym jak zemdlała zawieźliśmy ją szybko do szpitala. Po 5min wyszedł do nas lekarz 
-Państwo to jej rodzina?- spytał
 -Jestem jej kuzynem i prawnym opiekunem co z nią?- podszedł do niego James 
-Nie jest dobrze. Ma od dłuższego czasu nieleczoną grypę, jest odwodniona, straciła dużo krwi i ma ranę postrzałową w brzuchu. Są dwa rozwiązania. Albo wyleczymy najpierw grypę ale do tego czasu może się wykrwawić... Albo operujemy ale może dojść do bardzo poważnego zakażenie i nie przeżyje do jutra- powiedział lekarz 
-Jakie ma szanse?- spytałem 
-W obu przypadkach ma 20% szans na przeżycie 
-Operujemy od razu- zadecydował James. Podpisał odpowiednie papiery i wywieźli ją na salę operacyjną. 
-To wszystko przeze mnie- rozryczał się Carlos. 
 -Nie zaprzeczam- usiadłem koło niego. Teraz los Nininy jest w rękach Boga.... Operacja trwała bardzo długo. Justine, Carlos i Asia zasnęli. Kendall grał w grę na telefonie aby się odstresować, James rozmawiał z Clau przez telefon a ja.... Siedziałem i myślałem nad tym, co będzie, co my zrobimy jak zabraknie nam Ninusi. Wszyscy płakali. Nawet przez sen. W końcu z sali operacyjnej wyszedł lekarz. Wszyscy od razu do niego doskoczyli. 
-I co z nią?- spytał łamiącym się głosem James 
-Operacja się udała. Usunęliśmy kulę. Najbliższe 48 h będzie decydujące. Jeśli je przeżyje, powinno być dobrze. A teraz przepraszam państwa- powiedział i odszedł. Odetchnąłem z ulgą. Oby wszystko było dobrze.... Będzie dobrze! Musi... Popłakałem się. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do Alexandry. Powinna wiedzieć w końcu to jej siostra. Poprosiła mnie abym do niej dzwonił jak tylko coś się stanie. 
-Halo?- usłyszałem jej głos 
-Alex? To ja Logan. Nina jest w szpitalu... 
-OMG! Co się stało? 
-Została porwana i postrzelona. Może nie przeżyć do jutra... 
-Jezu... Niestety nie mogę przyjechać. Zadzwoń jak dowiesz się czegoś więcej i dzięki za informacje. Pa 
-Pa -ach ta siostrzana miłość. Nagle coś się zaczęło dziać. Kilka pielęgniarek i lekarzy wbiegło na salę Niny. Po 30 min wyszli. 
-Co się stało?- spytałem przestraszony 
-Musieliśmy ją reanimować. Niestety.....

##################################################################################################################################################################

No i mamy kolejny rozdział.... Długością nie zachwyca, treścią też nie ale jest. Proszę was o głosy w ankiecie i.....

                          Zdziwisz się kto? Zdziwisz się skąd?
                            A ja Ci życzę Wesołych Świąt!
                               Pomyślisz sobie, to jakaś bajka!
                                 A ja Ci życzę smacznego jajka!
                                   Czy jestem szczera? Nie miej obawy!
                                     Bo również życzę miłej zabawy!


               

WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH, BOGATEGO ZAJĄCA, WESOŁEGO JAJKA, MOKREGO ŚMINGUSA-DYNGUSA I ZABAWNEGO PRYMA APRYLIS, ŻYCZY,

NINA RUSHERKA XOXOXO

sobota, 23 marca 2013

Rozdział 34 ;]

Rozdział 34 ;]

JOANNA:

Tak... Przeczytałam kartkę od Justine. Wybaczyłam Kendallowi już dawno, ale czekałam aż on mnie przeprosi. Z tego co udało mi się dowiedzieć to szykuje dla mnie coś specjalnego. Żal mi Niny... Biedaczka jest zakochana na zabój w Carlosie a ten debil tego nie widzi! No szlak by go wziął! On chyba na serio ma zero rozumu.... I jeszcze Logan... Ten to wszystko przeżywa... A się porobiło... Fajnie by było jakby w końcu stało się coś miłego i przyjemnego dla odmiany...
-Asia!- wbiegła do mojego pokoju Nina. Była uśmiechnięta. Coś musiało się stać
-Zwolnij dziewczyno! Co się dzieje?
-Załatwiłam nam pracę- wyszczerzyła się
-O! To super!A co będziemy robić?
-Jesteśmy wizażystkami BTR!
-Extra! Będę kuła Kendalla szpilkami w tyłek- zaśmiałam się złowieszczo- I?
-Co I?- zdziwiła się
-Co się stało że ty taka radosna jesteś? Piłaś? Ćpałaś? Paliłaś ziółka?- dopytywałam się
-No coś ty... Wczoraj był u mnie Logan. Gadaliśmy i tak jakoś wyszło że się pocałowaliśmy... Ale to nic nie znaczy!- wydusiła z siebie
-Ninuś! To wspaniale! Może Carlos zrobi się zazdrosny i....- urwałam
-Dokończ- posmutniała
-I do siebie wrócicie?
-Nie... Może i go kocham... I to bardzo... Ale po tym co zrobił Clau i Sydney mu już nigdy nie wybaczę- warknęła. Coś czuję że jak go spotka to miło nie będzie...
-Ale wiesz że on działa na ciebie jak narkotyk? Nie wytrzymasz długo bez jego bliskości, głosu, pocałunków... Byliście bardzo ze sobą związani i jak nagle ci go brakło to bum! Rozum go nienawidzi a ciało i serce ciągną cie do niego jak magnez- przytuliłam ją
-Znalazłam już na to lekarstwo... nie tylko ja- szepnęła
-Przecież nie możesz wiecznie wykorzystywać Logana. On kiedyś zakocha się na nowo i zostaniesz z tym sama
-Masz rację ale póki co on musi mi wystarczyć... Jedyne czego się obawiam to tego że kiedyś wybuchnę i rzucę się na Carlosa.... A wtedy dopiero zrujnuję sobie życie....- rozpłakała się
-Nie płacz... Wszystko będzie dobrze... A wiesz może co knuje Kendall?
-Wiem. Ale nie powiem ci bo nie będzie niespodzianki- uśmiechnęła się na nowo i wyszła... Ach biedactwo z niej...

LOGAN:

Może i to głupie ale do póki nie znajdę sobie nowej dziewczyny Nina będzie moim lekarstwem na smutek. Ten pocałunek.... Nic do niej nie czuję ale dzięki temu znów jestem szczęśliwy. Wyszedłem z pokoju i wpadłem wprost na Ninę.
-Hejcia Logan!- pomachała mi
-Heeej!- przytuliłem ją i w tym samym momencie na korytarz wszedł Carlos. Ups...
-Logan!- wycedził przez zęby
-Tiaak?- odsunąłem się od Niny
-Możemy pogadać?- warknął
-Tylko mu nic nie zrób. Wystarczy że całkowicie zawaliłeś sprawę z Clau, Jamesem i Sid- odwarknęła mu dziewczyna
-Oj przepraszam no....- dopiero teraz Nina odwróciła się i na niego spojrzała. Gdyby nie podparła się ściany poleciałaby na ziemię. Carlos był w samych jeansach, czerwonych trampkach i czerwonej czapce.
-O czym chciałeś pogadać?- podeszłem do niego
-Przestań przystawiać się do Niny- szepnął tak aby nas nie usłyszała
-Ona nie jest twoją własnością. Teraz masz NOWĄ dziewczynę więc zostaw ją w spokoju. A poza tym między nami nic nie ma. Jesteśmy TYLKO przyjaciółmi
-Sorry stary... Ja po prostu chyba nadal coś do niej czuje... Ale masz rację. Mam teraz Alexę- poszedł dalej. Chciał wejść do swojego pokoju ale Nina mocno się w niego wtuliła i nie chciała go puścić. Nie wiedział co zrobić i stał jak słup przy drodze
-Nina...- szepnął
-Wróć do mnie... Ja nie chcę sama... Kocham cię, nie zostawiaj mnie samej- rozpłakała się
-Ja... Wybacz ale kocham Alexę... Znajdziesz sobie kogoś innego na moje miejsce- szepnął jej do ucha
-Nie! Ja chcę tylko ciebie! Nie rozumiesz tego debilu!?- odsunęła się. Ochłonęła trochę i... pocałowała go. On po chwili zaczął odwzajemniać jej pocałunki
-Wybacz- szepnął gdy skończyli i wszedł do pokoju zostawiając płaczącą Ninę na holu.
-Logan- przytuliła mnie
-Już ciii... Nie jest ciebie wart- pocieszałem ją
-Ale ja go KOCHAM i NIGDY nie przestanę- szepnęła i wybiegła na dwór. Carlos nie widzi że ją rani czy po prostu wmówił sobie coś i jego przerośnięte ego nie pozwala mu normalnie myśleć?

NINA:

Dość! Mam już dość! Po jaką cholerę odwzajemnił ten pocałunek! Teraz robię sobie głupie nadzieje że jednak będziemy kiedyś jeszcze razem... Ale to NIEMOŻLIWE! Przecież sam powiedział że kocha Alexę a mnie już nie.... UGH! DLACZEGO TO MUSI TAK BOLEĆ??? Cała zapłakana wybiegłam z domu. Nikt mnie nigdy nie rozumiał... Nawet ja sama. Jedyną osobą która może mi pomóc jest Sydney... Ale ona już nie żyje! Biegłam tak sama nie wiem gdzie gdy nagle poczułam ostry bul w głowie i zemdlałam....

Obudziłam się w ciemnym pomieszczeniu. Chyba była to jakaś piwnica albo stare magazyny przy porcie w LA. Byłam przywiązana do krzesła a na buzi przyklejono mi plaster. Usłyszałam skomlenie psa, a następnie drzwi się otworzyły i do środka weszło 5 olbrzymich ubranych na czarno facetów. Mieli kominiarki dlatego nie widziałam ich twarzy. Z głowy leciała mi krew i byłam cała poobijana. Jeden z tych goryli podszedł do mnie i zdarł plaster.
-Kim jesteście?- spytałam
-Twoim koszmarem. Wiesz... zaszantażowaliśmy twojego chłoptasia Carlosa. Miał dać nam psa, a w zamian za to my nie zrobimy ci krzywdy. Psa dał ale nam było mało, więc postanowiliśmy cię porwać. Dostaniemy za was niezłą sumkę- zaśmiał się i wyszedł. Do środka wrzucili jakiegoś psa i pozostali mięśniacy też wyszli. Pies podszedł do mnie. Przez dziurę w dachu wpadało do środka delikatne światło, które oświetliło pyszczek pieska. Nie wierzę! To... To SYDNEY!
-Pieseczku! Ty żyjesz!- rozejrzałam się wokoło. Z tyłu za mną była wąska dziura w murze. Ja się tam nie zmieszczę ale Sid....
-Sydney posłuchaj... Wyjdź tamtą dziurą i przyprowadź pomoc. Szybko!- spojrzała na mnie smutno. Polizała mnie po twarzy i wybiegła z tego pomieszczenia. Mam nadzieję że jej się uda....

##################################################################################################################################################################
Rozdział krótki i beznadziejny ale jest. Pisałam go na szybko więc przepraszam za błędy i treść...
Wyszedł okropnie! Następny rozdział za tydzień. Pozdrawiam,

Nina Rusherka xoxo

PS: CZYTASZ? PROSZĘ SKOMENTUJ! TO NAPRAWDĘ MOTYWUJE!

niedziela, 17 marca 2013

Auuu! cz.3

Jednorazówka-Auu! cz.3

Lana:

W końcu doszliśmy do wejścia od tunelu. Kendo-wilk był spokojny. Po chwili jednak zaczął warczeć na krzaki.
-Ile razy mam ci powtarzać że nie jestem twoim mięsem?!- z krzaków wyszła Vai drapiąca się po plecach ręką Logana.
-Vai? Wszystko w porządku?- spytałam dla pewności
-Taa... Oswajam zombie Logana- wyszczerzyła się i przyczepiła mu spowrotem rękę. Nagle przed nami pojawił się wampir James niosący na rękach Sylwię
-Jesteśmy razem!- pocałowała go Sylwietta
-Fajnie... Carlos zeżarł mi moje pomidory!- rozpłakała się Pat, która przed chwilą przyszła
-Przepraszać Pat ja kochać ale pomidor.... Ale kochać Pati mocniej i chcieć być ona moja dziewczyna?- wybełkotał Franken Carlos
-Aaaaa! Tak! Bardzo ja chcieć!- przytuliła go i pocałowała
-No i z horroru zrobiliście komedie romantyczną- zaśmiała się pasemkowa
-A gdzie Kendall?- spytała Sylwia "odklejając" się od Jamesa
-To jest Kendall- zeszłam powoli z jego grzbietu. Brzuch jeszcze trochę mnie bolał ale przynajmniej krew już nie leciała.
-Oooo... Ale ma mięciusie futerko- wtuliła się w niego Vai a wilk przekręcił śmiesznie oczami.
-Co ci jest?- spytał zombie Logan
-Nic takiego... Zachaczyłam się o gałęzie- usiadłam na kamieniu
-Ej wampir nie połknij jej!- rzuciła w Jamesa patykiem Pat
-A co zazdrościsz?- wywaliła na nią język Sylwia
-Nie... Jak jest wampirem to jest szybki....- zanuciła Pati
-...W łóżku!- dodała Vai
-Za to Loganowi może "coś" odpaść!- odpyskowała jej Sylwia
-Ej!- oburzył się szatyn
-Co jak co ale Lana ma najlepiej- stwierdziła Vai
-Niby czemu?- zdziwiłam się
-Bo to wiadome że wilkołaki napalają się 2 razy mocniej... Jako człowiek i jako wilk- wytłumaczyła pasemkowa. Założyłabym się o 1000$ że zrobiłam się teraz czerwona jak burak. Kendall zaskomlał i zasłonił oczy łapami.
-Oj no przestańcie! Zobaczcie jak się zafstydzili- przytuliła mnie Pati. Kochana przyjaciółka ^^
-Hahah xD Za to Pati kopnie prądem- zaczęła śmiać się Sylwia
-Stop!- powiedziałam razem z Vai, Pati, Carlosem, Jamesem, Loganem i Kend warknął
-Oj no co? Rozkręciłam si...- James zatkał jej usta pocałunkiem. W tym samym momencie zza widnokręgu zaczęło wychodzić słońce.Chłopaki szybko wrócili do normalnej postaci a Kend... Zaczął się pomniejszać a futro, uszy, ogon i pazury  zniknęły i leżał przede mną już normalny w samych bokserkach.
-Chodźmy do środka bo zmarzniecie- Carlos przytulił Pati i wszyscy weszli do tunelu. Aby ja i Kenduś zostaliśmy. Uklękłam przed nim i przytuliłam.
-Dlaczego to robisz?- on płakał... Odwzajemnił uścisk i płakał...
-No hej wilczuś... Błagam nie płacz bo ja też zacznę- i pojedyńcza łza spłynęła po moim policzku
-Ale dlaczego?- powtórzył
-Dlaczego co?
-Dlaczego mi pomagasz skoro jestem potworem? Zraniłem cię a ty jesteś taka dobra dla mnie... Za dobra- jeszcze bardziej  się rozpłakał
-Dla mnie liczy się to co masz w środku a nie to kim jesteś. Możesz być nawet seryjnym zabójcą i być najbrzydszy i najochydniejszy na świecie ale dla mnie i tak zostaniez tym Kendallem ktòrego.... No dobra prawie wcale nie znam... Ale wierze że jesteś super chłopakiem i twoja dziewczyna na pewno jest wielką szczęściarą że cie ma- odsunęłam się od niego i wytarłam mu ręką łzy
-Nie mam dziewczyny- spóścił głowę- I dzięki za to co powiedziałaś ale to nie zmienia faktu że jestem potworem i nawet teraz gdy cię przytulałem to bałem się że cię skrzywdzę- spojrzał mi w oczy- I to co masz na brzuchu jest tego dowodem
-Przestań! Nie zabiłeś mnie tak? A to... To tylko małe zadrapanie. Bywało gorzej. I jak mnie nie skrzywdziłeś pod postacią wilka to jako Kendall tym bardziej mnie nie skrzywdzisz! Więc weź się w garść i przestań użalać się nad sobą!- nakrzyczałam na niego. Teraz ja też już ryczałam
-Hahahahah... Słodka jesteś  jak się złościsz- zaśmiał się poraz pierwszy od kąd go poznałam.
-A ty wspaniale się uśmiechasz- wyszczerzyłam się
-Hah ty jeszcze piękniej- uderzył mnie delikatnie w ramię
-Możemy już iść? Musisz odpocząć a ja powinnam wracać już do domu- spojrzałam w te jego prześliczne tęczówki
-O nie... Nie puszczę cię do domu z tymi szramami na brzuchu i zakrwawioną bluzką- zrobił śmieszną miną
-Ale..
-Nie ma ale... Zostajesz u mnie na noc a jutro się tobą zajmę- zabrał mnie na ręce i wchodząc przez lochy do domu zaniósł do swojego pokoju. Wyciągnął z szafy T-shirt i dresy i mi podał.
-Wykąp się i przebierz a potem zajmę się twoim brzuchem- zaprowadził mnie do łazienki. On wyszedł a ja wskoczyłam do wanny... Zapowiada się dłuuuuuga kąpiel....

Vai:

Wyszliśmy z lasu, prześliśmy przez lochy i byliśmy w domu chłopaków. Sylwia i James od razu się zmyli a Pati i Carlos poszli do sklepu po pomidory xD
-Co ty robisz?- zdziwił się Logan gapiąc się na mnie. Stałam przy drzwiach do pokoju Jamesa i próbowałam coś usłyszeć
-Ciii.... Założę się że oni tam teraz się gwałcą!- uciszałam go
-A może ty im po prostu zazdrościsz co?- podszedł do mnie
-Nie.. Tak... Moooże- uśmiechnęłam się
-Przestań Vai!-zamknął oczy- Jesteś zbyt seksowna jak się uśmiechasz!- odsunął się
-Phahahahahahaha dobre! Jesteś pierwszym facetem... Czekaj... Pierwszym zombie któremu się podobam- zaśmiałam się
-Nie wierze że taka ślicznotka jak ty nigdy tego nie słyszała- zrobił śmieszną minę
-Ty!- wskazałam na niego- Jak chcesz mi coś zrobić pedofilu jeden to radzę ci tego nie robić bo jestem niebezpieczna!
-Wiem -,- wyrwałaś mi ręce
-A ty nazwałeś mnie mięsem!
-Zamknij się bo chce ci coś powiedzieć!
-Nie ty ...*&%#@#%@@@@%###%&#?!??- przerwał mi pocałunkiem. Aaa! Logan Henderson z BTR mnie całuje! Matko! Motyle w brzuchu tak mi latają że zemdlałam...

Lana:

Po dłuuugiej i wspaniałej kompieli ubrałam się w ciuchy Kendalla i wyszłam z łazienki. Chłopak siedział na łóżku i grał na gitarze. Jak mnie zobaczył to uśmiechnął się słodko i odłorzył instrument.
-Ślicznie wyglądasz w moich ciuchach- wstał- A teraz siadaj i dawaj brzuszek- usiadłam posłusznie na łóżku a blondyn polał rany wodą utlenioną.
-Auuuć! Szczypie!- syknęłam
-To znaczy że pomaga- owinął bandażem mój brzuch i pocałował go.
-Dziękuję. Widać że masz wprawę- spojrzałam w te jego hipnotyzujące tęczówki
-Zdarzało się że niechcący podrapałem chłopaków...- usiadł koło mnie
-Hehe... Opowiedz mi coś o sobie- poprosiłam
-Nazywam się Kendall Francis Schmidt...
-Jak papież Francis I- zaśmiałam się
-Rzeczywiście... Mam 22 lata, dwóch braci, psa, świnkę Yumę. Mieszkam w Los Angeles a urodziłem się w Wichita w Kansass i aktualnie śpiewam z chłopakami w Big Time Rush. Coś jeszcze?- uśmiechnął się
-Chyba nie... Jak mi się coś przypomni to się spytam- oparłam głowę o jego ramie
-A ty mi coś o sobie powiesz?
-No jestem Lana Gray, mam 21 lat a za miesiąc 22. Od urodzenia mieszkam w Las Vegas a od jakiś 5/6 lat mieszkam w LA z dziewczynami. Nie mam zwierząt ani rodzeństwa i kilka godzin temu składałam CV
-Fajnie
-Zagrasz mi coś?- wskazałam na gitrę
-Pewnie... A nawet zaśpiewam- uśmiechnął się i zaczął grać prawdopodobnie piosenkę BTR
-But she has no idea, no idea, I am stending hiere, stending hiere....- śpiewał. To było piękne. Przy końcówce zasnęłam....

Pati:

-Pomidory, pomidory, pomidorki!!!- nuciłam
-Pomidory, pomidory, pomidorki!!!- dołączył się Carlos jak wracaliśmy ze sklepu
-Patuś! Nawet nie wiesz jak ja się cieszę że jesteś moją dziewczyną!- przytulił mnie jak wchodziliśmy do domu
-Ja też się cieszę- pocałowałam go. Zrobiliśmy sobie w kuchni POMIDOROWĄ ucztę. Potem.... Chyba zasnęłam na stole....

Sylwietta:

Jami porwał mnie do swojego pokoju. Pokazał mi swoją kolekcję kosmetyków. Była olbrzymia! Potem pogadaliśmy trochę na temat mody i zasnęłam  wtulona w jego tors...

Vai:

Obudziłam się w ramionach Logana... Leżeliśmy w jego łóżku 0.0 Że what???? Ufff.... Na szczęście byliśmy w ciuchach.... Zepchnęłam Hendersona z łóżka i poszłam się odświerzyć do łazienki.
-Violette!- usłyszałam jego krzyk z pokoju.
-Co?- podeszłam do niego
-Zostaniesz moją dziewczyną?- spytał
-Kuuuurczaaaki!
-Że jak?- speszył się
-Mam ochotę na kurczaki- podrapałam się po brodzie
-A co z moim pytaniem?
-Eh... Dla świętego spokoju powiem ci że tak- znów mnie pocałował a ja chyba znów zemdlałam xd

Lana:

Obudziłam się w objęciach blondyna. On tak słodko wyglądał jak spał *0*
-Witaj słonko- dał mi buziaka w policzek
-Hej blondas- rozczochrałam mu włosy. Spojrzeliśmy sobie w oczy, a nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku
-Zostaniesz moją girlfriend?- spytał jak nasze twarze się od siebie oderwały. Nic nie powiedziałam tylkk znów go pocałowałam
-Rozumiem że to znaczyło tak?
-Tak wilczuś- zaśmialiśmy się...

I tak oto zaczęła się nasza wielka przygoda z Big Time Rush, która trwa do dziś...

################################################
I oto ostatnia część jednorazówki :) Dziękuję wam bardzo za 595  komentarzy. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy :) I love you soo much! Rozdział postaram się dodać w środę xd See you Soon!

Nina Rusherka xoxo